wtorek, 14 sierpnia 2007

Właśnie latam...:)

Własnie słucham po raz kolejny Mo-Shic - Salamat z 2006 roku i latam,ten koleś robi niesamowitą muze,ale że o tej porze potrafi mnie wyrwac w inny świat to się nie spodziewałem,więc popijam zimne tyskie i latam,cieżko się z tego klimatu wyrwać bo muzyka tak płynie i tak delikatnie przechodzi w sobie opierając się na jednym głównym motywie który wydaje się jakby pochodził z kosmosu,bladego pojęcia nie mam jak ktoś może w swoim umyśle stworzyć coś takiego i ubrać w takie dźwięki,które ni chuj nie pasują do tego co się dzieje wokół nas na codzień,fakt gość podobno zamknął się w studio na dwa lata i rzeźbił to dzieło,ale co go w tym czasie otaczało,czym się żywił co pił no i najważniejsze co palił tego nawet nie potrafie sobie wyobrazić a tym bardziej nie potrafie sobie wyobrazić jak się poczuł kiedy już z tego studia wyszedł i wpakował sie w wir tego niczym nie podobnego do jego muzyki świata...Polecam

Brak komentarzy: