sobota, 15 sierpnia 2009
takie tam...
Siedzę i patrzę… patrzę, bo siedzę…no bo kurwa niby co mam robić jak siedzę…skoro lepsze od siedzenia jest leżenie no i to właśnie patrzenie…więc patrzę…bo siedzę…jakie to wszystko proste jest…eh
piątek, 31 lipca 2009
piątek, 5 czerwca 2009
Bigosik po Raczyńsku
Przepis na bigosik po Raczyńsku...:)
2 kg kapusty kiszonej
1 mała główka kapusty białej
1 kg pieczarek
Borowik suszony 20g
Podgrzybek suszony 20g
śliwki suszone 10 dg
rodzynki 1 paczunia...
pomidory 50 dg
koncentrat pomidorowy duży słoiczek
cebula 0,5 kg
pomidorków z 5
kiełbasa swojska 70 dg
kiełbasa cielęca 50 dg
Karczek 50 dg
żeberka 1 kg
boczek wędzony 30 dg
boczek gotowany 30 dg
średni kurczak...
smalec
masełko
Wino czerwone wytrawne 250 ml
liść laurowy
majeranek
ziele angielskie
pieprz
sól
papryka ostra w proszku
3 piwka butelkowe zimne!!!*
woda żywiec niegazowana ile wlezie
WAŻNE!!!
-kapustę kiszoną do bigosu należy dusić w rosole
-bigos najlepiej przygotowywać w dużym garnku o grubych ściankach i dnie
-bigos jest najsmaczniejszy odgrzewany, dlatego warto zrobić go dwa, trzy dni wcześniej i codziennie trochę podgrzewać
no to start:
namaczamy suszone grzyby!!!!
wkładamy umytego kurczaka do garnka, zalewamy niegazowaną wodą żywiec i gotujemy rosołek aż do miękkości mięsa (zbierając od czasu do czasu pływające fanfucle) bez żadnych badziewi włoszzczyźnianych i broń cie w kogo tam wierzysz kostek rosołowych!!!
między czasie otwieramy zimne piwko(pierwsze) i sprawdzamy czy dobre...
teraz musimy posiekać drobno wcześniej umytą główkę kapusty białej...
(do tego naprawdę przydaje się piwko)
następnie do drugiego dużego garnka wkładamy umyte żeberka(zresztą wszystko ma być umyte więc już nie będę pisał)
zasypujemy je posiekaną kapustą i zalewamy wodą niegazowaną żywiec(nie tą syfiastą z kranu bo bigos nie wyjdzie)
otwieramy drugie piwko...bo siekanie kapusty pochłania duuużo piwa...
kroimy cebule w półksiężyce
wrzucamy na roztopiony smalec na woka (lub patelnie)ale wok wygodniejszy jest i pojemniejszy...
kroimy kiełbasę i boczki w drobną kostkę między czasie pilnując, żeby nie przypalić cebuli, jak cebula jest już szklista dodajemy pokrojone kiełbasy i boczki i podsmażamy od czasu do czasu mieszając. .na końcu odcedzamy z tłuszczu.
sprawdzamy smak piwka...
Następnie kroimy w talarki pieczarki i dusimy je na patelni(najlepiej na masełku) na początku pod przykryciem aż się nie nagrzeją do wewnątrz do wyższej temperatury a potem dodając trochę soli(która przyśpiesza wydalanie wody z pieczarek) dusimy na wolnym ogniu aż nie wyparuje z nich woda...nie dodając już żadnego tłuszczu(przez większość czasu pieczarki będą się po prostu gotować w wodzie którą puszczą wymieszanej z roztopionym masłem...)to trochę potrwa więc między czasie można pokroić i obsmażyć na osobnej patelni karczek...
...piwko...
następnie
obgotowujemy troszkę grzyby
jeżeli mięsko w rosołku jest już miękkie wyjmujemy je na jakiś tależ i niech sobie stygnie...
Do rosołku wkładamy wcześniej pokrojoną i dobrze wypłukaną kapuste kiszoną(nadmiar rosołu z czystym sumieniem możemy odlewać chochelką w piździec)dodajemy ze 3 liście laurowe, troszkę majeranku, kilka ziaren
ziela angielskiego oraz śliwki suszone i pokrojone w paski grzyby...
Gotować kilka minut, odstawić, poczekać aż przestygnie i ponownie zagotować. Czynność powtarzać kilkakrotnie, aż kapusta będzie prawie miękka.
kończymy piwko...
Jeżeli kapusta biała jest już miękka(tzn. że żebereczka też na pewno są już cacy)odcedzamy kapustkę i żeberka z rosołku żeberkowego i odstawiamy kapustkę na bok...
otwieramy 3 piwko...
Ostygniętego już na balkonie kurczaka wymieniamy na żeberka(zabieramy kurę a żebra na balkon...) i rozszarpujemy mięsko z udek na drobne kawałki(jeżeli ktoś lubi tzw suche mięso możemy użyć ptaka całego...)
wrzucamy kawałeczki mięsa z ptaka na rogrzany smalec z zawartością podsmażonych wcześniej boczków i kiełbas, zamieszujemy i idziemy na balkon o ostygłe żeberka celem ich oddzielenia od kości i pokrojenia na drobne kawałki...
...nie zapominając o piwku dodajemy pokrojone żebereczka i wcześniej obsmażony karczek do reszty mięsiwa chwilkę podsmażając wszystko razem...
Między czasie zalewamy w sitku umyte pomidorki wrzącą wodą i po chwili obieramy je ze skórki...przecieramy przez drobną tarkę do garnka dodając
do nich słoiczek koncentratu pomidorowego, ostrej papryki, pieprzu i soli wszystko mieszamy do jednolitej konsystencji...i odstawiamy…
jak się zastanawiacie jak to możliwe że kończy wam się już piwko tzn. że nie co dzień pichcicie i nauczycie się na przyszłość że piwek dla nie wprawionych trzeba mieć 4 lub 5...
załóżmy że macie 4 piwko po tym jak odstawiliście kolejny ostatni już raz gotującą się kapustkę i skoczyliście do sklepu ...jedziemy dalej...
Odcedzamy odstawioną wcześniej kapustę kiszoną, dodajemy do niej pieczarki, kapustę białą między czasie dodając ciągle po trochu mięsiwa i rodzynek zalewamy wszystko naszym przecierem pomidorowym...dokładnie wszystko mieszamy na wolnym ogniu i zalewamy czerwonym wytrawnym winem...
no i to wszyściutko się teraz musi jeszcze poddusić w tym winku od czasu do czasu mieszając aż nie będziecie mieli dość i odstawiamy bigosik na balkonik przykryty pokrywką co by ptaki nie....
Jak wcześniej wspominałem bigosik taki musi się odstać przez noc najmniej i najlepiej smakuje odgrzewany kilkakrotnie...
Smacznego wam...
ps
WAŻNE!!!
Przed podaniem na stół dobrze jest nalać kilka minut wcześniej zimnego piwka do szklanek gościom...wtedy popijając zaostrzające apetyt zimne piwko zaczną wyczuwać aromat odgrzewanego bigosiku a po podrażnieniu kubków smakowych gwarantuje że jakbyście bigosu nie zjebali to i tak im będzie smakował że hej...:)
2 kg kapusty kiszonej
1 mała główka kapusty białej
1 kg pieczarek
Borowik suszony 20g
Podgrzybek suszony 20g
śliwki suszone 10 dg
rodzynki 1 paczunia...
pomidory 50 dg
koncentrat pomidorowy duży słoiczek
cebula 0,5 kg
pomidorków z 5
kiełbasa swojska 70 dg
kiełbasa cielęca 50 dg
Karczek 50 dg
żeberka 1 kg
boczek wędzony 30 dg
boczek gotowany 30 dg
średni kurczak...
smalec
masełko
Wino czerwone wytrawne 250 ml
liść laurowy
majeranek
ziele angielskie
pieprz
sól
papryka ostra w proszku
3 piwka butelkowe zimne!!!*
woda żywiec niegazowana ile wlezie
WAŻNE!!!
-kapustę kiszoną do bigosu należy dusić w rosole
-bigos najlepiej przygotowywać w dużym garnku o grubych ściankach i dnie
-bigos jest najsmaczniejszy odgrzewany, dlatego warto zrobić go dwa, trzy dni wcześniej i codziennie trochę podgrzewać
no to start:
namaczamy suszone grzyby!!!!
wkładamy umytego kurczaka do garnka, zalewamy niegazowaną wodą żywiec i gotujemy rosołek aż do miękkości mięsa (zbierając od czasu do czasu pływające fanfucle) bez żadnych badziewi włoszzczyźnianych i broń cie w kogo tam wierzysz kostek rosołowych!!!
między czasie otwieramy zimne piwko(pierwsze) i sprawdzamy czy dobre...
teraz musimy posiekać drobno wcześniej umytą główkę kapusty białej...
(do tego naprawdę przydaje się piwko)
następnie do drugiego dużego garnka wkładamy umyte żeberka(zresztą wszystko ma być umyte więc już nie będę pisał)
zasypujemy je posiekaną kapustą i zalewamy wodą niegazowaną żywiec(nie tą syfiastą z kranu bo bigos nie wyjdzie)
otwieramy drugie piwko...bo siekanie kapusty pochłania duuużo piwa...
kroimy cebule w półksiężyce
wrzucamy na roztopiony smalec na woka (lub patelnie)ale wok wygodniejszy jest i pojemniejszy...
kroimy kiełbasę i boczki w drobną kostkę między czasie pilnując, żeby nie przypalić cebuli, jak cebula jest już szklista dodajemy pokrojone kiełbasy i boczki i podsmażamy od czasu do czasu mieszając. .na końcu odcedzamy z tłuszczu.
sprawdzamy smak piwka...
Następnie kroimy w talarki pieczarki i dusimy je na patelni(najlepiej na masełku) na początku pod przykryciem aż się nie nagrzeją do wewnątrz do wyższej temperatury a potem dodając trochę soli(która przyśpiesza wydalanie wody z pieczarek) dusimy na wolnym ogniu aż nie wyparuje z nich woda...nie dodając już żadnego tłuszczu(przez większość czasu pieczarki będą się po prostu gotować w wodzie którą puszczą wymieszanej z roztopionym masłem...)to trochę potrwa więc między czasie można pokroić i obsmażyć na osobnej patelni karczek...
...piwko...
następnie
obgotowujemy troszkę grzyby
jeżeli mięsko w rosołku jest już miękkie wyjmujemy je na jakiś tależ i niech sobie stygnie...
Do rosołku wkładamy wcześniej pokrojoną i dobrze wypłukaną kapuste kiszoną(nadmiar rosołu z czystym sumieniem możemy odlewać chochelką w piździec)dodajemy ze 3 liście laurowe, troszkę majeranku, kilka ziaren
ziela angielskiego oraz śliwki suszone i pokrojone w paski grzyby...
Gotować kilka minut, odstawić, poczekać aż przestygnie i ponownie zagotować. Czynność powtarzać kilkakrotnie, aż kapusta będzie prawie miękka.
kończymy piwko...
Jeżeli kapusta biała jest już miękka(tzn. że żebereczka też na pewno są już cacy)odcedzamy kapustkę i żeberka z rosołku żeberkowego i odstawiamy kapustkę na bok...
otwieramy 3 piwko...
Ostygniętego już na balkonie kurczaka wymieniamy na żeberka(zabieramy kurę a żebra na balkon...) i rozszarpujemy mięsko z udek na drobne kawałki(jeżeli ktoś lubi tzw suche mięso możemy użyć ptaka całego...)
wrzucamy kawałeczki mięsa z ptaka na rogrzany smalec z zawartością podsmażonych wcześniej boczków i kiełbas, zamieszujemy i idziemy na balkon o ostygłe żeberka celem ich oddzielenia od kości i pokrojenia na drobne kawałki...
...nie zapominając o piwku dodajemy pokrojone żebereczka i wcześniej obsmażony karczek do reszty mięsiwa chwilkę podsmażając wszystko razem...
Między czasie zalewamy w sitku umyte pomidorki wrzącą wodą i po chwili obieramy je ze skórki...przecieramy przez drobną tarkę do garnka dodając
do nich słoiczek koncentratu pomidorowego, ostrej papryki, pieprzu i soli wszystko mieszamy do jednolitej konsystencji...i odstawiamy…
jak się zastanawiacie jak to możliwe że kończy wam się już piwko tzn. że nie co dzień pichcicie i nauczycie się na przyszłość że piwek dla nie wprawionych trzeba mieć 4 lub 5...
załóżmy że macie 4 piwko po tym jak odstawiliście kolejny ostatni już raz gotującą się kapustkę i skoczyliście do sklepu ...jedziemy dalej...
Odcedzamy odstawioną wcześniej kapustę kiszoną, dodajemy do niej pieczarki, kapustę białą między czasie dodając ciągle po trochu mięsiwa i rodzynek zalewamy wszystko naszym przecierem pomidorowym...dokładnie wszystko mieszamy na wolnym ogniu i zalewamy czerwonym wytrawnym winem...
no i to wszyściutko się teraz musi jeszcze poddusić w tym winku od czasu do czasu mieszając aż nie będziecie mieli dość i odstawiamy bigosik na balkonik przykryty pokrywką co by ptaki nie....
Jak wcześniej wspominałem bigosik taki musi się odstać przez noc najmniej i najlepiej smakuje odgrzewany kilkakrotnie...
Smacznego wam...
ps
WAŻNE!!!
Przed podaniem na stół dobrze jest nalać kilka minut wcześniej zimnego piwka do szklanek gościom...wtedy popijając zaostrzające apetyt zimne piwko zaczną wyczuwać aromat odgrzewanego bigosiku a po podrażnieniu kubków smakowych gwarantuje że jakbyście bigosu nie zjebali to i tak im będzie smakował że hej...:)
środa, 15 sierpnia 2007
Ikra...
Właśnie przed kilkoma minutami śnił mi się popierdolony sen,oczywiście nie mam pojęcia co mi się śniło,wiem tylko sen był popierdolony bo się przez niego obudziłem,a budze się tylko wtedy jak mam własnie popierdolony sen i jak jestem wyspany,ale jest kurwa 5.25 więc wiadomo że wyspany nie jestem więc nie obudziłem się dlatego,że byłem wyspany...a sny mam popierdolone zawsze z dwóch powodów,albo obejże głupi film albo się przejem na noc...z racji tego że wczoraj nie oglądałem żadnego popierdolonego filmu(nawiasem mówiąc wszystkie te filmy w tv są popierdolone) bo chciałem się wyspać więc nie chciałem się obudzić przez popierdolone sny...czyli się przejadłem,co prawda zawsze się przejadam na noc bo lubie dużo wieczorem jeść,ale po godzinie od przejedzenia i oglądaniu tv leżąc wstaje,ide do lodówki i wypijam maślanke mrongowską po czym siadam przed kompem i coś tam se robie i po pół godziny żywe kultury bakterii robią z jelita grubego ślizgawke i schodzi ze mnie wszystko co przez cały dzień gdzieś się tam ostało,a że uwielbiam robić kupe to jest najprzyjemniejszy punkt wieczoru oczywiście jak jestem sam...z racji tego że taka kupa ze śliskiego jelita jest szybka to udaje mi się tylko przeczytać jakąś recenzje w Mystic Art po czym zaciekawiony recenzją szukam w necie co to,po co,jak to...szukam tu i tam a jak znajde na youtube albo myspace albo na www tego co szukam i mi sie wstępnie podoba to odpalam soulseeka i se zasysam żeby posłuchać czy tylko to co wcześniej mi się znalazłem mi się podoba czy może spodoba mi się całe...oczywiście to moje szukanie trwa z godzine bo zanim se poczytam i posłucham to najade kursorem ze 100 linków,ale to chyba jakby jest normalne i jak już mnie złamie to ide spać...ale nie, tym razem było inaczej bo z racji tego,że chciałem się wyspać i nieoglądałem żadnego pierdolnientego filmu żeby nie mieć tylch popierdolonych snów,żeby się nie obudzić puściłem sobie do leżenia po kolacji TVN24 którego jestem fanem,wielkim fanem i akurat powtażali po raz kolejny konferencje prasową Ziobry,za chuja nie zrozumie dlaczego konferencja prasowa nazywa się jeszcze prasowa jak już przecież w 99% to konferencja dla tv i radia,tak jak by nie mogli tego zmienić na konferencje medialną albo jakoś tak,przecież kiedyś nie mówiło się w radiu tylko w radio,nie w studiu tylko w studio i to się jakoś dało zmienić a konferencji prasowej się kurwa jakoś nie da,ale mniejsza z tym przypuszczam,że nawet gdyby to była konferencja medialna Ziobro i tak by pierdolił to samo przez co kurwa zasnąłem,zasnąłem przed całą procedurą picia maślanki mrongowskiej,kupy itd...więc zasnąłem przejedzony czyli chuj z tego nieoglądania popierdolonego filmu wyszedł bo i tak miałem popierdolone sny więc jak już wiadomo się obudziłem i poszedłem do kibla celem wysrania powodu popierdolonych snów...z racji tego,że nie wypiłem wczoraj maślanki a srać mi się chciało tak strasznie mimo wszystko,tylko nie tak ślisko tylko tak oporowo to udało mi sie przeczytać recenzje dłuższą czyli z rubryki "wyjście z mroku" a dokładniej recenzje Job For A Cowboy która mnie nieźle zaciekawiła bo nawet podali adres myspace...z tąd moja wizyta o tak popierdolonej godzinie w tym miejscu..................................ta przerwa to z tąd że sobie przypomniałem po co właściwie odpaliłem kompa i odwiedziłem to www.myspace.com/jobforacowboy ,odwidziłem i zdębiałem bo kolesie wgnietli mnie w fotel,po prostu rozjebali mi czaszke,czuje że jak przesłucham cały album to będe na haju nim przet tydzień...ale czad,wychodzi na to że dobrze się stało,że Ziobro pierdolił bo tak bym mógł nie przeczytać tej recenzji z racji tego że długa a lada momen wychodzi nowy Mystic Art,o ile już nie wyszedł i pewnie jak to zwykle bywa po prostu bym do niej nie dotarł,bo niby po co mam czytać "stare" jak mam nowe,przecież to stare to tak stare,że kurwa aż wstyd czytać...to następny dowód,że jestem jebnięty,ale ja się tu zagalopowałem a tu już 6.03,ide się jeszcze jebnąć na dwie godzinki,a że własnie się zaczyna poranne streszczenie wczorajszego dnia na TVN24 i pewnie znowu będzie pierdolił Ziobro więc jest szansa,że zasne,no chyba że wcześniej będzie pierdolił Leper to wtedy już nie zasne bo on znowu tak pierdoli,że z nerwów się nia da zasnąć i tu nawet pierdolenie Ziobry nie pomoże,kurwa rosyjska ruletka,zasne albo nie...ide może sie uda...
wtorek, 14 sierpnia 2007
Właśnie latam...:)
Własnie słucham po raz kolejny Mo-Shic - Salamat z 2006 roku i latam,ten koleś robi niesamowitą muze,ale że o tej porze potrafi mnie wyrwac w inny świat to się nie spodziewałem,więc popijam zimne tyskie i latam,cieżko się z tego klimatu wyrwać bo muzyka tak płynie i tak delikatnie przechodzi w sobie opierając się na jednym głównym motywie który wydaje się jakby pochodził z kosmosu,bladego pojęcia nie mam jak ktoś może w swoim umyśle stworzyć coś takiego i ubrać w takie dźwięki,które ni chuj nie pasują do tego co się dzieje wokół nas na codzień,fakt gość podobno zamknął się w studio na dwa lata i rzeźbił to dzieło,ale co go w tym czasie otaczało,czym się żywił co pił no i najważniejsze co palił tego nawet nie potrafie sobie wyobrazić a tym bardziej nie potrafie sobie wyobrazić jak się poczuł kiedy już z tego studia wyszedł i wpakował sie w wir tego niczym nie podobnego do jego muzyki świata...Polecam
Cholerny katar:(
No i oczywiście stało się!:(Od kilkunastu dni olałem poranne łykanie actimela i złapało mnie cholerne przeziębienie,więc kicham,siąkam i widze jak bym jebnoł setke czystej wódki której nienawidze i oczywiście nie moge zasnąć,bo niby po co mam spać,będe przecież spał jak nie będe miał na to czasu za kilka dni,bo właśnie teraz jak mam całą noc do przespania to kurwa pluje po pokoju drobnoustrojami i pochytanymi roztoczami z mojej rocznej poduszki która jak się dowiedziałem po 5 latach będzie się składała już z 10% właśnie z roztoczy i ich odchodów,więc teraz po roku jest ich w takim razie 2%,czyli jak poduszka waży 20 deko to teraz tych roztoczy i ich gówien jest tam już 40 gram,to w brew pozorom wcale nie jest tak mało bo np. jajko waży 50 gram a takie z promocji z biedronki to pewnie z 25 bo to kurwa takie małe,że jak robie z nich jajecznice to z 7 nie zchodzi a pakowane są po 6 albo po 10 oczywiście specjalnie tak pakują bo jak kupie pakowane po 6 to se nie pojem i kapa więc musze kupić pakowane po 10 wtedy zostają 3,niby zostają bo ja oczywiście jak jest 10 nie zrobie z 7 bo to tak jak bym wypił 2 piwa z 3 postawionych więc robie z 10 i wtedy się przejadam,no chyba że zjem mniej bułek niż do 7 to jest w sam raz,niby wszystko fajnie tylko wtedy mi zostaje pół bułki i odkładam ją na potem,ale że potem jest po kilku godzinach to już franca jest sucha i nadaje się tylko na tartą bułke,no niby się nadaje gdyby nie to,że śmierdzi masłem,bo przecież nie jem bułek do jajecznicy bez masła bo nie lubie i w ten sposób wywalam te pół bułki do wiadra po czym mam wyrzuty sumienia...co za pojebane życie.Jak tak o tym wszystkim pomyśle to nic mi się nie chce,a jak nic mi się nie chce to pisać też mi się nie chce,a że teraz o tym wszystkim pomyślałem to już nie chce mi się własnie pisać i ide spać,co też mi się nie chce ale niby co mam zrobić...może zasne
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
Ładny chuj
No ładny chuj,właśnie założyłem bloga...!Gdyby nie chciało mi się kupe po czym muszę wyjść na spotkanie to pewnie bym coś wpisał,a tak to dupa...:(ale w końcu uwielbiam robić kupe więc myśle że to będzie niezłe pocieszenie,tym bardziej,że poczytam Mystic Art bo tylko na kiblu czytam bo i tak musze siedzieć w jednym miejscu,mimo że mam ADHD czyli ogólne podekscytowanie chuj wie czym spowodowane wypiciem wielkiej mocnej kawy,po której to własnie chce mi się na tyle srać,żeby przeczytać coś od początku do końca,bo takie w trakcie dnia po obiedzie czy coś to starczają mi tylko do przeczytania recenzji...:)no ale pomijając że zaraz się chyba zesram już wiem,że nie jeden raz spierdoli mi autobus przez moje wypociny na tym blogu...!Nie no ide bo już zwieracz mnie opierdziela...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
